Górski Konstanty Maria
Wieczorem
Idę nad morzem, co nieukojone,
Posłuszne tchnieniom złotego miesiąca,
Wiecznie pierś swoją rzuca w jedną stronę
I o brzeg jeden roztrąca.
I choć przychodzi taki czas, że nocą,
Na nowiu księżyc pozbędzie promieni,
Fale tak samo próżno się szamocą,
A miesiąc w górze się mieni.
I żal mój koi ta ciągła wód praca
I chcę być jako fala niewiedząca,
Co w głąb się wiecznie cofa i powraca,
Posłuszna tchnieniom miesiąca.
|
| | Odsłon: 448 |
Aby wystawić komentarz, należy się zalogować. Jeśli jeszcze nie masz konta, możesz założyć je teraz. |
|
| Aktualnie brak komentarzy do tego wiersza. |
|