Tuwim Julian
List do Libala
Libal, gdzie jesteś Libalu,
Kolego ze wstępnej klasy?
Toć serce pęka mi z żalu,
Kiedy wspominam te czasy!
Byłeś baptystą i czechem,
Ty chłopcze, z lękliwym wzrokiem.
"On czech" krzyczeliśmy z śmiechem,
Gdyś gadał z franca przed Brokiem.
"On czech" wołano, gdyś gadał,
"On czech", gdyś ściągał ukradkiem,
"On czech", gdyś wstawał czy siadał
Alboś się spóźniał przypadkiem.
I jeszcze dziś: niech się dowiem,
Żeś zmarł i śmierć miałeś żmudną
To westchnę tylko i powiem:
"On czech, panowie, to trudno".
Wiecznie pisałeś, schylony,
Pisałeś na brudno, na czysto!
O, gdzieś ty? Gdzie twe bruliony
Mój czechu tudzież baptysto?
I gdzie to wszystko? Ta buda,
Te dryndy, ciupy i koły?
Tych lekcji bezdenna nuda,
Czar szkoły i smętek szkoły?
Te gramy, dykty i ćwiki,
Extemporalia i giegry,
Śniadania, rańce, piórniki,
Łaty, klasowy z algebry?
Te plusy i kosinusy,
Cezary i Kisielowy?
Ruryki i Sineusy,
Których nam pchano do głowy?
Nie zerkasz już do żurnalu
(Tyś z drugiej ławki miał blisko!)
Ach, gdzie to wszystko, Libalu?
Libalu! gdzie jest to wszystko?
I gdzie są oni? Ci ludzie
W alfabetycznym porządku?
Po budzie, po ciężkim trudzie
W jakim są świata zakątku?
Gdzie Wemik, Szmidt i Kaftański?
Gdzie Ruka i Ignatienko?
Gdzie Busiakiewicz, Różański,
Sykuła, Kister, Didienko?
Ja sam, Libalu, Libalu,
Gdzie się podziałem, gdziem zginął?
|
| | Odsłon: 1278 |
Aby wystawić komentarz, należy się zalogować. Jeśli jeszcze nie masz konta, możesz założyć je teraz. |
|
| Aktualnie brak komentarzy do tego wiersza. |
|