Tuwim Julian
Leśna sprawa
W cieniu byłem, w zarosłej ziołowej wilgoci,
Spod chłodnego kamienia cienki strumyk ciurczał,
A dzień lustrem błyskliwym leśną grzywę złocił,
Prawie do pni wisiała ognisto-wiewiórcza.
Liście rośne w roślinny uplotły się koszyk,
Sennego mnie jak w ziemię wchłonęły życzliwie.
I mogłem, utajony w zielonej rozkoszy,
Mackami snu się wspinać po słonecznej grzywie.
Zapadałem, wznosiłem się, stwór niedorzeczny,
Aż mnie leśnym kokonem wikliny owiły.
- Słodka niewolo rzeczy wiecznej, ostatecznej!
- Szumie kolebki mojej i mojej mogiły!
Przysłał(a): ibka
|
| | Odsłon: 1254 |
Aby wystawić komentarz, należy się zalogować. Jeśli jeszcze nie masz konta, możesz założyć je teraz. |
|
| Aktualnie brak komentarzy do tego wiersza. |
|