Bedlechowicz Artur Grzegorz Krzysiu
Samotnia
Schody nadziei w samotnej kniei,
W rozdrożu myśli kwiat w ręku się mieni,
Dzieląc na przemian smutek i radość,
W kontraście uczuć których jest za dość,
W bieli i w czerni obraz przemawia,
I suche fakty za sobą zostawia,
Pisząc historie życia nie lada,
Która umysłem w tej chwili włada,
Jakby mijały kolejne lata,
Przechodzi w wieczność jak dzieje świata.
Sprawiając, że chwila nie bywa błaha,
Bo się na co dzień z życiem przeplata,
Tworząc odbicie jak lustro zbawienia,
Którego z za pleców marmur nie zmienia,
Słuchając szeptów i cichych westchnień,
Spisuje wszystko swoim pęknięciem,
Mówiąc bezdźwięcznie, że: - zawsze możesz wrócić w to miejsce.
Przysłał(a): Artur Grzegorz Bedlechowicz
|
| | Odsłon: 303 |
Aby wystawić komentarz, należy się zalogować. Jeśli jeszcze nie masz konta, możesz założyć je teraz. |
|
| Aktualnie brak komentarzy do tego wiersza. |
|