Szymborska Wisława
Buffo
Najpierw minie nasza milosc,
poterm sto i dwiescie lat,
potem znow bedziemy razem:
komediantka i komediant, ulubiency publicznosci, odegraja nas w teatrze.
Mala farsa z kupletami,
troche tanca, duzo smiechu, trafny rys obyczajowy
i oklaski.
Bedziesz smieszny nieodparcie na tej scenie, z ta zazdroscia, w tym krawacie.
Moja glowa zawrocona, moje serce i korona, glupie serce pekajace i korona spadajaca.
Bedziemy sie spotykali, rozstawali, smiech na sali, siedem rzek, siedem gor
miedzy soba obmyslali.
I jakby nam bylo malo rzeczywistych jlesk i cierpien - dobijemy sie slowami.
A potem sie poklonimy
i to bedzie farsy kres. Spektatorzy pojda spac ubawiwszy sie do lez.
Onie beda slicznie zyli,
oni milosc oblaskawia,
tygrys bedzie jadl z ich reki.
A my wiecznie jacys tacy,
a my w czapkach z dzwoneczkami, w ich dzwonienie barbarzynsko zasluchani.
|
| | Odsłon: 3038 |
Aby wystawić komentarz, należy się zalogować. Jeśli jeszcze nie masz konta, możesz założyć je teraz. |
|
| Aktualnie brak komentarzy do tego wiersza. |
|