Ibka - zdjęcie
Dzisiaj jest : Niedziela, 26 października 2014
 Użytkownik:
 Hasło:
Nie masz konta ?   Zarejestruj się
Według autorów:
- autor nieznany -
.
/
A
B
C
Ć
D
E
F
G
H
I
J
K
L
Ł
M
N
O
P
Q
R
Rabindranath Tagore1
Radosław Parol91
Radziszewski Włodzimierz13
Rafał Chanke3
Rafał Wyindywidualizowany44
Rajtuzy Pattona2
Rams Małgorzata90
Rathaus Danił Maksymowicz2
Rej Mikołaj95
Rejman Jakub1
Rembowski Adam1
Renata Flis5
Reocena12
Rilke Rainer Maria12
Rimbaud Arthur28
  -> Alchemia Słowa
  -> Biedni ludzie w kościele
  -> Biografia Arthura Rimbaud
  -> Cieśla
  -> Demokracja
  -> Do mądrości
  -> Głowa Fauna
  -> Głód
  -> Komedia w trzech...
  -> Kredens
  -> Kruki
  -> Moja Bohema
  -> Moje życie
  -> Odjazd
  -> Parada
  -> Paryż się budzi
  -> Pieśn najwyższej wieży
  -> Poranek
  -> Przebłysk
  -> Romans
  -> Rzeka Porzeczkowa
  -> Samogłoski
  -> Samogłoski
  -> Statek Pijany
  -> Statek pijany
  -> Śpiący w kotlinie
  -> Wieczność
  -> Wrażenie
Ritsos Yannis1
Robaczyński Mateusz2
Robert1
Roman Brandstaetter11
Roman Juliusz12
Roman Misiewicz1
Romana1
ROni41
Róża Rąbalska1
Różewicz Tadeusz55
Różyc Sławomir5
Rückert Friedrich1
Rudziński Krzysztof1
Ruffer Józef2
Rusałka196
Rybak Angela1
Rybałko Alicja11
rybka22
Rymkiewicz Jarosław Marek4
Rynkiewicz Waldemar1
Ryszard Sziler1
Ryszard Walaugo1
Rzeszotarski Przemysław13
Rzet Isabel1
Rzonca Paweł2
Rzuchowska Tamara41
S
Ś
T
U
V
W
X
Y
Z
Ż
Rimbaud Arthur

Romans


I

Ach, nie jest się poważnym w siedemnastej wiośnie.
Wieczorem, wśród bomb piwa, szklanek lemoniady,
Kawiarni oświetlonych i gwarnych radośnie,
Aleja lip ocienia promenady.

Powietrze takie słodkie przymyka powieki,
Tak dobrze pachną lipy w czerwcowe wieczory,
Wiatr obciążony gwarem - miasto - niedalekie -
Ma w sobie zapach winnic i piwa odory.

II

Nagle malutki skrawek nieba gdzieś widnieje,
Granatowy, oprawny w drobniutkie gałązki,
Przepięty gwiazdką małą, co słodko topnieje
I jak dreszczyk przesyła swój promyczek wąski.

Noc czerwcowa! I młodość! - To upaja trochę!
Krew staje się szampańską, do głowy uderzy,
Gada się! A na wardze całus czeka płochy
I drży na niej jak małe niecierpliwe zwierzę.

III

Przez powieści szaleńcza serc robinsonada
Zacznie się, gdy z powagą daty bardzo świeżej
Minie cię panna w miejscu, gdzie latarnia blada
Ujmie ją całą w cieniu ojcowskich kołnierzy.

Ponieważ ona myśli, żeś nader naiwny,
Tupocąc drobnym krokiem posłusznej panienki
Obraca się i wzrok swój zasyła przedziwny,
Tak że na ustach gasną ci wszystkie piosenki.

IV

Więc jesteś zakochany strasznie aż po sierpień,
Przyjaciele odchodzą, jesteś żle widziany,
Śmieszą ją twe sonety, owoc długich cierpień,
Aż wieczorem otrzymasz list od ukochanej.

W taki wieczór w kawiarni szumiącej radośnie
Każesz dać bombę piwa albo lemoniady.
Ach, nie jest się poważnym w siedemnastej wiośnie,
Tam, gdzie cień lip zielonych kryje promenady.


Wiersz umieścił użytkownik: uzytkownik_anonimowy
Odsłon: 3626
Najnowsze wiersze:
Pełna lista
TOP 10 oglądalności:
TOP 10 użytkowników:
TOP 10 autorów:
871
691
666
649
631
484
452
407
392
367
R E K L A M A
R E K L A M A
Gabinet psychoterapii Gestalt w Opolu
Twoje zdrowie - serwis dbających o zdrowie

Valid CSS!
Valid HTML 4.0!

Polityka prywatności
Prawa autorskie do treści wierszy oraz zdjęć należą do ich autorów.
Jeśli zauważysz nadużycie/złamanie prawa, napisz do nas.
Copyright © 2014 wiersze.annet.pl anowak & ibka

Valid RSS]


1.258
Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ